Wiosna 2009

Posted by: krystian  /  Category: Belgia, Czechy, Francja, Holandia, Niemcy

Berlin – Amsterdam – Bruksela – Paryż – Praga

Ten sam pomysł co kiedyś… wyjazd w nocy – rano Berlin i po sprawie.  Jak zwykle zmęczony jakby mnie za samochodem ciągnęli – lecz żyje. Rzut oka na krzaki rosnące za Reichstagiem i wio do Ams`u ;-)

Całkiem nudna droga, bo non stop prowadząca przez niemieckie autostrady gdzie nie jadąc 200km/h wyglądasz co najmniej dziwnie doprowadza mnie do Amsterdamu… już pomijając to całe pajacowanie z opisami, przejdę do konkretów. Jestem drugi raz w Ams`ie – jednak czuje się jakbym tam nigdy nie był. Koleżanka zwana Córką Ciemności pokazuje “nowy Amsterdam”. Tramwaje, ściana płaczu, ukryte parkingi na kebabowych dzielnicach, przeterminowane ciastka i krzesła wyglądające jak ławki i frytki, byłbym zapomniał… kiedyś za gówniarza jeździłem do Warszawy na ryż do chińczyków – w Amsterdamie jem frytki, chodzę po przypadkowych klubach, patrze na niebo – właściwie to na karuzele, łażę po stromych schodach i mogę spieprzać do Paryża ;)

W drodze do Paryża odwiedzam Brukselę – jest noc… szukam tej znanej budowli – Atomium czy jakos tak – w nocy jej jeszcze nie widziałem. Wygląda jak na zdjęciu poniżej. Na zwiedzanie nie ma czasu, jest noc, nie będę się plątał o północy po Brukseli… wiec oglądam ją jak japoński turysta – przez okno… aaaa i tak nie mam mapy ani przewodnika, ani GPS wiec wsio w ciemno się odbywa.

Paryż o poranku, korki jak cholera, jak pisałem wyżej GPS`a nie ma, jeden błąd pół godziny w plecy by zawrócić i taki nie jeden się zdarza, wiec pierdziele, zostawiam samochód gdziekolwiek byle obok metra. Murzyn, który nie mówi po angielsku, mówi oka, oka, parking oka oka.. a później mandat dostaje za parkowanie. Wiadome że Paryża nie obskoczę w 1 dzień ale i tak to robię! Jestem tu chyba trzeci raz więc mi nie zależy, a dupa! komu się chce łazić po muzeach? wole dworce, stacje metra i inne takie – ogólnie miejsca gdzie są ludzie – tubylcy, a nie turyści. Bardzo chcę wyjść na wierzę z buta, ale zamknięta – jakieś remonty czy coś takiego i ni ma wstępu – przypomina mi się Chamonix – do 3 razy sztuka, ale kurde tu już jestem trzeci raz ;-/ ok innym razem tam wlazę po schodach.

Czas na Pragę – miasto, którego w ogóle nie było w planie… psycha powoli siada, więc trzeba się przekimać, redbulle, kawy i inne wynalazki przestają mnie ruszać… głęboki, krótki sen w jakiejś niemieckiej, a może francuskiej “spalni” BB regeneruje siły więc można ruszać w drogę. Przed samą granicą z Czechami niemieckie FBI sprawdza co ciekawego przewożę w samochodzie… taka sobie kontrola na wypadek przemytu narkotyków… chwile później jestem w Pradze… tu obowiązkowo przejażdżka metrem! uwielbiam praskie metro, tam wampiry grasują – widziałem nie jednego! kręcą się w okolicach stacji Mustek.. ah mógłby, który mnie kiedyś ugryźć – pewnie jestem niesmaczny.

Tags: , , , , , , ,

Leave a Reply