Karlskrona

Harcerze.
Prom.
Krzesło elektryczne.
Brama do Skandynawii.

Sztokholm

Jest późno, ale jakoś nie odczuwam tego.. cholera jest 22! i wciąż jasno, organizm dziwnie na to reaguje. Kolejny dzień – pogoda do dupy, ale co zrobię? buta nie zjem… trzeba się pobawić w turystę.

Rovaniemi

Nie czas rozpisywać się na temat szwedzkich łąk, lasów i takie tam… na Mazurach pewnie podobny klimat… jadę wciąż na północ – do krainy mikołaja – Laponii. Organizm zaczyna czuć się oszukiwanym, im dalej na północ tym mniej tej nocy… to niezwykłe uczucie… żadne redbulle, tigery, kawy itp. nie dadzą podobnego efektu… kiedy jest wciąż jasno jakoś nie odczuwa się potrzeby aby pójść spać… w zimie jest tu na odwrót – wciąż ciemno, co swego czasu powodowało dużą liczbę samobójstw (depresja i te sprawy). Mijam kolejne miasta w Szwecji, by w końcu dotrzeć do Rovaniemi i tego głupiego Mikołaja, który nigdy nie przyniósł mi w worku siły by przestać w niego wierzyć ;P