Toledo

Seat.
Wąskie uliczki.
Arabski klimat. Fajne firanki w hotelu.
Piwo z Alicją.

Lloret de Mar

Chyba sex de mar.
Imprezy.
Plaża, fun, tanie wino.
Kurort, blisko Barcy.

Salamanca

Gdybym byl diablem, w Salamance bym sie czul dobrze. Nazwa miasta fajnie brzmi… no wiecie: “Diabel z Salamanki” lepiej brzmi niz np. “Diabel z Warszawy” Krakowa itd, nawet Gniezno wymieka. Jakby bylo malo to w Salamance jest duzo kosciolow, mrocznych fajnych… gdzie mozna by ukryc studnie do piekiel ;-)

Sewilla

Znajduje sie tu jeden z trzech najwiekszych kosciolow katolickich na swiecie, zdaje sie po bazylice sw. piotra i katedrze w mediolanie. Babcia mawiała ze szatan we mnie jest, odwiedziłem je wszystkie i wciąż jestem zywy! ;-)

Malaga

Jakis przystanek na plazy.
Miasto porazka.
Korki i goraco, a to akurat nie ich wina, ale co tam.

San Sebastian

Calkiem przyjemne miejsce na plazowanie w miescie. Moze i brakuje temu miastu troche do klimatow z costa brava… jednak przystanek tutaj nie bedzie glupim pomyslem. Mamy przeciez uroki duzego miasta w rekawie, gdyby np. ropa wyciekla do oceanu to cos sie do roboty znajdzie ;-)

Bilbao

Tutaj czuc klimat i przynaleznosc do tego regionu hiszpanii… Warto sie wybrac, polazic po ulicach i odnalezc czym hiszpania nie jest ;) powodzenia!

Benidorm

Kiedy po raz pierwszy zobaczylem to miasto z oddali pomyslalem… to wyglada jak Las Vegas! Dopoki oczywiscie nie zobaczylem prawdziwego Sin City :P

Madryt

Stolice przewaznie sa nudne i tak tez wydawalo mi sie ze jest w Madrycie. Ludzie tu sa jacys dziwni… tak jakby kazdy byl uspionym agentem, czekajacym na rozkazy, kiedy na codzien kursuje od straganu do piekarni i spowrotem… czasem drapiac misia po dupie.

Barcelona F1

Zwariowany wyjazd na F1 do Hiszpanii… chociaż wiecej bylo imprezowana niz ryku silnikow