Chyba sex de mar.
Imprezy.
Plaża, fun, tanie wino.
Kurort, blisko Barcy.
Gdybym byl diablem, w Salamance bym sie czul dobrze. Nazwa miasta fajnie brzmi… no wiecie: “Diabel z Salamanki” lepiej brzmi niz np. “Diabel z Warszawy” Krakowa itd, nawet Gniezno wymieka. Jakby bylo malo to w Salamance jest duzo kosciolow, mrocznych fajnych… gdzie mozna by ukryc studnie do piekiel ;-)
Calkiem przyjemne miejsce na plazowanie w miescie. Moze i brakuje temu miastu troche do klimatow z costa brava… jednak przystanek tutaj nie bedzie glupim pomyslem. Mamy przeciez uroki duzego miasta w rekawie, gdyby np. ropa wyciekla do oceanu to cos sie do roboty znajdzie ;-)
Zwariowany wyjazd na F1 do Hiszpanii… chociaż wiecej bylo imprezowana niz ryku silnikow